Pan Informatyk

Czy Photon powinien iść do szkoły?

2 marca 2018. Kategoria: wszystkie. Brak komentarzy.

Zapewne część z Was słyszała już o polskim produkcie z półki nazwijmy to gadżetów edukacyjnych IT – robocie Photon. Od niedawna zauważalny jest wyraźny boom na naukę podstaw programowania czy kodowania (tak, w szkole te pojęcia są nie wiedzieć czemu stosowane zamiennie…ale zostawmy to).

Pan Informatyk postanowił przetestować Photona wzdłuż i wszerz, aby wyrobić sobie o nim zdanie. Czy się udało? Z pewnością wiem więcej, niż z ulotek reklamowych i filmów promocyjnych. Wiele elementów przemawia na plus, część na minus. Sami zobaczcie.

robot photon

Wykonanie – miłe zaskoczenie

Robot wykonany jest z bardzo trwałego tworzywa. Jeśli ktokolwiek z Was miał w ręku arduino z plątaniną kabli i zastanawiał się – jak u licha w 25osobowej klasie 10-12letnie dzieciaki nie pourywają pinów, nie zgubią kabli, etc. – rozumiem w pełni Wasze obawy i tak, są one uzasadnione. Po przeciwległej stronie mamy konstrukcje w pełni zamknięte, nieomal pancerne…takie, jak opisywane przeze mnie wcześniej Sphero, czy np. Dash i dot. Co do zasady sprzęty te w normalnym, a nawet intensywnym (szkolnym) użytkowaniu rzadko ulegają awarii. Konstrukcja Photona jest bliższa drugiemu rozwiązaniu. Zrozumiałe jest to, że robot to mimo wszystko nie czołg i jeśli spadnie z wysokości kilku metrów, może upadku nie przeżyć. Jednak nie straszne mu zderzenie ze ścianą, metalowymi wszechobecnymi w szkole nogami od stołu itd.

Ponadto Photon jest obiektywnie ładny. O ile kategoria ładny/brzydki może być w ogóle obiektywna. Zwyczajnie da się lubić (zdanie uczniów). Nie jest kupą kabelków i diód, jest stworkiem, bohaterem, którego możemy nazwać i dbać o niego. Ma jakąś formę, kształt, ciało, obudowę. Taka edukacyjna wersja popularnej zabawki Furby.

Aplikacje – jest nieźle, ale…

Robot nie ma być figurką na kredensie, nie będziemy na niego wiecznie patrzeć. Sprawdźmy zatem sterowanie i sposób komunikacji z naszym bohaterem.Do dyspozycji mamy dwie lub trzy aplikacje – w zależności od tego, czy mówimy o wersji edukacyjnej, czy konsumenckiej. Standardowo mamy Photon Robot oraz Photon Coding.

Pierwsza z appek służy do trybu fabularnego. Producent zadbał o to, aby urządzenie zabrało dziecko w narracyjną przygodę po świecie bloków, komend, warunków i pętli. Trzeba przyznać, że zrobił to całkiem sprytnie. Krok po kroku Photon otwiera przed dzieckiem nowe możliwości, pokazuje zastosowanie swoich czujników, etc.

photon - tryby programowania

(Trzy tryby Photon Coding)

Photon Coding natomiast jest aplikacją-sandboxem, gdzie jedynym ograniczeniem są możliwości samego robota. Użytkownik ma możliwość zabawy w jednym z trzech trybów: draw – dla początkujących, badge – dla umiarkowanego poziomu trudności oraz blocks jako poziom ekspert. W trybie draw literalnie rysujemy palcem po tablecie ścieżkę ruchu (oraz dodajemy elementy zachowań – zmiana koloru, dźwięk itd.), którą robot wykonuje. Tryb badge jest rozszerzeniem trybu draw, pojawia się możliwość stworzenia dwóch funkcji i ich wielokrotnego wykorzystania. Tryb blocks – poziom „ekspert” – jest zwyczajnie środowiskiem scratchopodobnym.  Zdecydowanie widziałbym jako tryb ekspert np. przełożenie programu na język skryptowy, np. JavaScript. Zdaje sobie sprawę z tego, że chociażby ze względu na sposób operowania (tablet) rozwiązania tekstowe stają się bardzo problematyczne a ich realne stosowanie w szkole stoi pod znakiem zapytania. Mimo to tryb ekspert pozostawia pewien niedosyt.

 

Czego brakuje, co jest nie tak?

Ile osób, tyle wymagań. Podobno nie da się dogodzić każdemu, można jednak próbować. Są detale i kamienie milowe. I tak, z drobnostek – zabrakło mi chociażby spolszczenia całości interfejsu (tak, mimo, że Photon wyszedł spod skrzydeł POLSKIEJ firmy – co napawa mnie jako Polaka dumą, pierwotnie wszystko powstało prawdopodobnie w wersji anglojęzycznej, a dopiero wtórnie było spolszczone). Brakuje możliwości zapisywania stworzonego programu. Edit: brakowało, wielu użytkowników zgłaszało taką potrzebę, obecna wersja już wspiera zapisywanie programów. Wspomniany wcześniej tryb ekspert może okazać się zbyt łatwy dla zdolnego i ciekawskiego 11 czy 12latka. W końcu produkt jest dedykowany dzieciom w wieku 5-12. Edit: pierwszy raz w artykule przyszło mi tyle kreślić. Ba – i cieszy mnie to! Okazuje się, że od czasu mojego testowania polski startup pracował bez wytchnienia, słuchając głosów swoich klientów. Powstał czwarty tryb programowania – w pełni tekstowy. Brawo!

 

Wersja konsumencka jest dostępna już za ok. 600zł w sklepie „nie dla idiotów” w chwili pisania tego tekstu. Wersja edukacyjna w oficjalnej dystrybucji kosztuje ok. 1000zł. Jak na urządzenie ze sporą obudową metodyczną, kilkadziesiąt scenariuszy i dodatkową aplikację przetestowaną przez doświadczonych pedagogów, cena ta jest moim zdaniem optymalna. Rodzaje czujników robota, wymiary, wymagania techniczne oraz więcej szczegółów – na stronie producenta.

Podziel się:
  • Facebook
  • MySpace
  • Śledzik
  • Blogger.com
  • Blip
  • Grono.net
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Zostaw komentarz